Nici PDO-jak wygrałam z grawitacją i Newtonem (Beata, 40 lat)

Gdyby Isaac Newton żył, zapewne toczyłabym z nim teraz ciekawy spór na temat grawitacji. W XXI w. są sposoby na pokonanie grawitacji, o których przeszło 300 lat temu nikomu się nawet nie śniło. Choć Newton podczas swojej kariery naukowej dokonał wielu ważnych odkryć z dziedziny matematyki, fizyki i astronomii, to jednak o pewnych rzeczach nie miał pojęcia.

 

 

Nadgryziona zębem czasu

Czas mija nieubłaganie, z każdym rokiem coraz szybciej. Im jestem starsza, tym częściej łapię się na tym, że przerwa od Sylwestra do Sylwestra jest coraz krótsza. Lata lecą, a upływający czas odciska na mnie swoje piętno. Starzeję się, co widać, słychać i czuć. Widać, bo przeglądam się w lustrze. Słychać, bo narzekam, że nikt już mi nie prawi komplementów na temat mojego wyglądu, jak wtedy, gdy byłam młoda, młodsza o jakieś dwadzieścia parę lat. Czuć, bo moje samopoczucie się pogarsza i cierpię na tym nie tylko ja, ale też moja rodzina.

 

 

W zgodzie ze sobą

Starzejemy się – takie jest życie, normalna kolej rzeczy. Niektórzy akceptują swój wygląd, mimo że przybywa im lat, kilogramów i zmarszczek. Ja jednak tak nie potrafię. I nie chcę udawać, że jest inaczej. Chcę wyglądać młodziej i czuć się lepiej. Mam do tego prawo, a skoro jest teraz tyle różnych możliwości, to dlaczego miałabym z nich nie skorzystać? Wiem, że czasu nie zatrzymam, ale może chociaż trochę opóźnię efekty starzenia i zapanuję nad grawitacją, która z moją twarzą zrobiła, co chciała.

 

 

Początek wojny

W końcu nadszedł ten dzień, kiedy wypowiedziałam wojnę i postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Uznałam, że potrzebuję bardziej radykalnych rozwiązań niż te stosowane do tej pory. Przestałam wierzyć, że mogę opóźnić procesy starzenia na własną rękę. A skoro tak, nie pozostało mi nic innego jak… wojna. Rzuciłam rękawicę i wypowiedziałam wojnę zmarszczkom i grawitacji. I przekopałam Internet wzdłuż i wszerz. Uzbrojona w nową wiedzę podjęłam decyzję o nawiązaniu sojuszu z medycyną estetyczną.

 

 

Pamiętnik pacjentki - jak pokonałam grawitację

 

 

Nici PDO - zabójcy chomików

Zanim zostałam zabójcą chomików, nie wiedziałam, co z nimi zrobić. Wiotczejąca skóra na policzkach, która utraciła swoją jędrność, zaczęła po prostu zwisać, nadając mojej twarzy wygląd chomika. Nie chciałam poddawać się operacji plastycznej, aby poprawić owal twarzy. Na szczęście dzięki Internetowi znalazłam inne rozwiązanie. Biorąc pod uwagę różne argumenty za i przeciw, zdecydowałam się na zabieg z nićmi liftingującymi PDO. Do skorygowania chomików wykorzystano po trzy nici PDO na obu policzkach, wprowadzając je przez pojedyncze nakłucia w skórze za pomocą kaniuli. Zabieg okazał się być bardzo skuteczny – efekty były natychmiastowe, po chomikach nie został nawet ślad. A jak się później okazało, z czasem było jeszcze lepiej. Pierwsza bitwa została przeze mnie wygrana.

 

 

Kurze łapki zwyciężone

Jednak to nie był koniec wojny – jedna wygrana bitwa to za mało, aby mówić o całkowitym zwycięstwie. Kolejny etap zabiegu obejmował walkę z kurzymi łapkami i workami pod oczami. W mięsień okrężny oka wszczepiono mi nici proste, dzięki czemu kurze łapki i worki pod oczami od razu stały się płytsze i mniej widoczne. Byłam zaskoczona efektami i nie mogłam się na siebie napatrzeć. Jeden zabieg, a taka duża różnica. Pod koniec wizyty rozprawiono się jeszcze ze zwisającym podbródkiem również za pomocą liftingujących nici PDO. Odmłodniałam i to w ciągu niespełna godziny. Właśnie tego było mi trzeba. Mogłam zapomnieć nie tylko chomikach, ale też o kurzych łapkach i obwisłym podbródku.

 

 

Pamiętnik pacjentki - Nici PDO jak pokonałam grawitację

 

 

Ostatnie starcie

Aby uzyskać optymalny efekty zabiegu, dodatkowo wykonano u mnie mezoterapię kwasem hialuronowym, podając preparat przez igły implantujące nici PDO. Zależało mi na tym, żeby podczas jednej wizyty zrobić jak najwięcej; chciałam osiągnąć spektakularne efekty bez użycia skalpela, więc chętnie korzystałam z sugestii i porad lekarza. Jak sama nazwa wskazuje, nici liftingujące rzeczywiście działają liftingująco, powodując podciągnięcie i podniesienie skóry tak, aby zniwelować jej nadmiar i wygładzić zmarszczki. A podanie kwasu hialuronowego zaraz po założeniu nici było strzałem w dziesiątkę, ponieważ dzięki synergicznemu działaniu nici i kwasu efekty przeszły moje najśmielsze marzenia.

 

 

Wszystkie opisane przeze mnie zabiegi zostały wykonane w Centrum Szkoleniowym OLLIE. Pierwsze dni po zabiegu z nićmi PDO nie należały do najłatwiejszych. Twarz była lekko opuchnięta, odczuwałam lekką bolesność. Jedzenie i mycie zębów sprawiało mi trochę kłopotów – nie mogłam szeroko otworzyć ust, ponieważ czułam napięcie tam, gdzie zostały założone nici. Mówiłam trochę niewyraźnie i nie każdy był w stanie mnie zrozumieć. Musiałam się oszczędzać i opanować swoje gadulstwo; mogłam spać tylko na wznak. Nie przejmowałam się tym, bo wiedziałam, że to wszystko szybko minie i niedługo zapomnę o wszelkich niedogodnościach. I tak się stało. Po miesiącu od zabiegu wyglądam rewelacyjnie i czuję się doskonale, i znowu słyszę komplementy. Odetchnęłam z ulgą, a razem ze mną moja rodzina. Pokonałam grawitację i wygrałam z Izaakiem Newtonem.

 

 

Beata, lat 40, od 20 lat żona, mama 19-letniej córki. Wspólnie z mężem prowadzą w Orzyszu na Mazurach hotelik i restaurację www.restauracjakormoran.com

 

 

Polecane artykuły:

 

 

Zapraszamy na zabiegi podczas szkoleń dla lekarzy w OLLIE.